Tanie Noclegi Augustów Bazarynka

Tanie Noclegi Augustów Bazarynka

Ale pozbawiony kraj czekający kilku różnorodnych ( i skuteczności jego przykładowo kma mam iść pieszo, ażeby mnie osądzilisadzili do więzienia. Postanawiam ukryć sięiotki która mieszkałaejonie Oktiabrskim wieś Suchorabowka. Drogę znałam, byłam razratem Antkiemiostrą Niutkąstatecznie 150 km nie taka wielka „dalecyja Mówię mamiewojej decyzji, mama płacze pytając, co będzieami? Zdaję sobie sprawęego, żeojuzie stosowana jest odpowiedzialność zbiorowaie jest wykluczone, że mogą uwięzić mamę lub brata Walka. Mówię więc aby odczekała góraniotem zaczęła mnie poszukiwać, zaczynając od władz kołchozowych. Tak się też stało. Mama ponoć odegrała ze strachu scenę godną najlepszej aktorki. Był płacz, narzekanie, rozpacz co się stałoórką, żal do władzy, że córka musiała iść pieszo tyle kilometrów, kołchoz nie chciał zorganizowaćać jakiegoś zaprzęgueraz słuchiej zaginął. Władza kołchozowa już była powiadomiona, że nie stawiłam się rozprawę, tutaj mama rozpacza, że poszłamie doszłam czyli… może stało się nieszczęścieołki „rozerwali Mama jeszcze kilka razy dowiadywała sięnie udając zrozpaczoną, ale nikt nic nie wiedziałakoś rodzinie się upiekło. Dwa dni wędrowałam do Suchorabowki, nocując po drodzeolaków. Szłam przez Korniejewkę, Jasnowkę, Iwano-Pietrowkę, Wołoszeńkę Potem były po drodze dwa kazachskie sioła Żaksułksuł, Nowopokrowka, gdzie miałam zanocowaćolaków. Było sporo rodzinugustowa. Potem miałam do wyboru: iść Nieżdanowską lub przez Szurtejowo-Tokrowcu nie nocowałam, gdyż między kazachskimi aułami przytrafiło się najgorsze co mogło mnie spotkać, mianowicie nadziałam się dwóch NKW-dowców, którzy nadjeżdżali saniamirzeciwnej strony. Zobaczyłam ich od razuogi się pode mną ugięły, oni mnie dopiero, jak minęli. Siedzieli tyłem do woźnicy-Kazacha, który ich wiózł. Zawołali abym się zatrzymała, udałam że nie słyszęzłam powoli dalej. Chyba grozili, że będą strzelać, gdyż wystraszony Kazach podbiegł do mnie wołając „ostanawijśotem podprowadził do sań. Byłam więcej jak pewna, że już jestem zgubiona. Władza zaczęła od wylegitymowania mnie lecz nie miałam żadnych dokumentów. Zapytali mnie gdzie mieszkam, odpowiedziałam zgodnierawdą. Chyba nie dosłyszeli całej nazwy wsi, gdyż kazali siadać sanie że powiozą mnie do odległejm Uzienki celem sprawdzenia, czy rzeczywiście mieszkam. Zdaję sobie sprawę, że sytuacja staje się wręcz tragiczna, wówczas mówię, że mam jedynie legitymację Związku Patriotów Polskich. Kazali ją pokazać, nie wiem czy cokolwiek odczytali, ale Orzeł Biały okładcekrągła pieczęć wewnątrz wywarły pewne wrażenie. Upomnieli mnie jedynie, że powinnam od razu powiedzieć, że jestem Polaczka, pokazać dokumentyłoby „wsiooriadku Nie wiedzieli, że bardzo zależało tym aby nie wyszło jaw, że Polaczka. pytanie, dokąd idę odpowiedziałam, że odwiedzić chorą ciotkę która mieszkaowo-Pokrowce. szczęście jakoś się upiekło, ale rwałam jak skrzydłach do tejże Nowej-Pokrowki, gdzie się nawet nie zatrzymałam. Do Suchorobówki miałam 20 km słońce chyliło się już ku zachodowia postanowiłam iść, cokolwiek by się miało stać. Uszedłszy możeilometry usłyszałam skrzypienie sań, nawoływaniaiedy obejrzałam się, miałam niedaleko siebieaprzęgów wielbłądzichowożących nimi Kazachów. Zaczekałam nichiedy podjechali blisko, zapytali mnie, czy wiem, gdzie jest Suchoraowkaadości aż podskoczyłamowiedziałam, że właśnie idę do Suchorabowki. Zabrali mnie jako przewodnika, gdyż jechali po raz pierwszy po zakup zboża. Po drodze była kazachska wieś Szurtajm od Suchorabowki. Zatrzymali się czaj, również zostałam zaproszona tę ceremonięo godzinie wyruszyliśmy do miejsca przeznaczenia, gdzie dotarliśmy już za ciemna. Do Ciotki, która mieszkałaamężną córką, wnuczką Steniąrodzonymazachstanie synkiem Witkiem, ledwo dostukałam się. Siedzieli zamknięci, długo nie otwierali, dopiero kiedy podeszłam do oknaoprosiłam po polsku, niechętnie wpuścili. Nie dziwiłam się ich ostrożności, gdyż kilka miesięcy wcześniej przeżyli napad rabunkowy przez uzbrojonych dezerterów, byłych więźniów przebranych za NKWD. Ogołocili ich do czysta, ciotkę wywieźli kilka kilometrów do lasu, postraszyli broniąazali iść do domu nie oglądając się. Upojeni sukcesem nie zachowali żadnych środków ostrożności. Kiedy dojechali do mieszkania ich prowodyra Griszki, nawet nie rozładowawszy furmanki, rozpoczęli pijatykę, potem posnęliak zastał ich pościg zorganizowany przez milicjęilku mężczyznołchozu, który doszedł po śladach kół świeżej, cienkiej warstwie śniegu. Bandyci zostali aresztowani, osądzeni, rozprawie była ciotka jako świadekonieważ skorzystaliożliwości pójścia pierwszą linię frontu, Griszka nie omieszkał powiedzieć ciotce mienia babuszka jeszcze wspomnisz szczęście nie zdążył zrealizować swojej obietnicy gdyż zginął froncie, aleym ciotkaej rodzina dowiedzieli się dużo później. Dla wyjaśnienia dodam, żezasie wojny istniała możliwość okupienia najgorszych zbrodni, byle nie politycznych, pierwszej linii frontu aż do tzw. pierwszej krwi czyli ranienia lub śmierci. Kiedy weszłam do mieszkania, Ciotka mnie nie poznała, tylko siostra cioteczna Pawcia domyśliła się, kto jestem. Ubrana byłamukienny, policyjny płaszcz Ojca, buty wojskowe, głowie miałam ruską czapę uszankę zsuniętą oczy, cała byłam oszroniała, zmarzniętarązowymi strupami odmrożeniowymi policzkach podobna raczej do jakiegoś dziwadłaie człowieka. Po chwili, kiedy poprosiłamocleg, przyznała się do mnieiotka. Przywitaliśmy się serdecznie, pytaniom nie było końca, rodzina już wiedziała, żeas